MATKA MAŁGORZATA ŁUCJA SZEWCZYK

-   ŚWIADEK WIARY

Zgromadzenie Sióstr Serafitek - oczekując na beatyfikację swojej Założycielki Matki Małgorzaty Łucji Szewczyk - pragnie podzielić się tą wielką radością ze wszystkimi Parafianami! Prosimy wszystkich o modlitwę, by tę łaskę godnie przyjąć i z nowym zapałem żyć naszym charyzmatem!

Bóg daje nam wszystkim nowego świadka wiary: osobę skromną i ukrytą, która z miłości do Niego i do cierpiącego człowieka wypełniła swoje życie modlitwą i ofiarną pomocą. Ogarniała nią całego człowieka: jego potrzeby doczesne i jego najgłębsze (choć nie zawsze uświadomione) pragnienie – pragnienie Boga.

Kim była, w jakich warunkach dojrzewało jej człowieczeństwo, jej świętość?  Niech to krótkie zamyślenie nad jej życiem pozwoli poznać postać Serafitki, która cicho – a tak hojnie – dołożyła swoją cząstkę do wiary Kościoła.

1.     Zasiew wiary w dzieciństwie i młodości

Łucja Szewczyk (późniejsza Matka Małgorzata)  urodziła się w 1828 roku na Wołyniu, w głęboko religijnej polskiej rodzinie szlacheckiej, jako córka zamożnego dzierżawcy folwarku i cukrowni w Szepetówce koło Zasławia. Wołyń to kraina położona pomiędzy wyżyną Podolską a niziną Poleską. Należał do tych ziem polskich, które w wyniku rozbiorów zostały przyłączone do Rosji.

Pierwsze lata swego dzieciństwa Łucja spędziła w rodzinnej atmosferze domu, otoczona serdecznością i dostatkiem. Mając zaledwie siedem lat, przeżyła śmierć ojca - w wyniku ostrych represji ze strony rządu carskiego po upadku powstania listopadowego. Dwa lata później umarła jej matka. Po śmierci rodziców losem małoletniej Łucji zajęła się dużo starsza siostra przyrodnia, która otoczyła ją macierzyńską opieką i zatroszczyła się o jej staranne wychowanie.

Swoje dzieciństwo i lata młodzieńcze spędziła Łucja w niezwykle trudnym okresie historycznym po upadku powstania listopadowego a następnie styczniowego. Był to okres wzmożonych represji i ograniczeń stosowanych przez rząd rosyjski, których celem było systematyczne i bezwzględne niszczenie wszelkich śladów polskości i wiary katolickiej na Kresach wschodnich.

Pomimo ostrego prześladowania ze strony zaborcy, życie religijne katolików w tym rejonie było bardzo żywotne; grupy pielgrzymów przybywały do sanktuariów maryjnych rozsianych na ziemi wołyńskiej.  Działały tu różne bractwa.

 W ukryciu rozwijał się Trzeci Zakon św. Franciszka, który istniał na Wołyniu nieprzerwanie, nawet w latach największej niewoli politycznej. Jego członkowie, wywodzący się spośród szlachty polskiej, tworzyli wielką Rodzinę, skupiającą się wokół placówek franciszkańskich.

Po skasowaniu przez władze carskie większości klasztorów, tercjarze, którzy pozostawali pod opieką biskupa diecezji, stanowili bardzo ważną pomoc w apostolskiej działalności Kościoła katolickiego.

Łucja od młodych lat należała do Rodziny franciszkańskiej, poznawała duchowość św. Franciszka i starała się żyć według wzoru, jaki pozostawił swoim naśladowcom.

Jako tercjarka, nie szczędziła swoich sił w niesieniu pomocy potrzebującym, służąc im w sposób dyskretny i ukryty z powodu prześladowania. Znając różne sposoby stosowania medycyny ludowej, niosła pomoc chorym i cierpiącym. Poznała także metody leczenia niektórych chorób zakaźnych, służyła więc chorym odważnie i z poświęceniem. Opanowała również sztukę artystycznego haftu i wykonywała paramenty kościelne; troszczyła się o utrzymanie  i piękny wygląd kościołów i kaplic, ocalałych jeszcze od zniszczenia i zamknięcia przez rząd zaborczy.

Łucja przeczuwała jednak, że Bóg ma względem jej życia swoje zamiary. Jakie? Poświęcenie w życiu zakonnym? w okupowanym kraju, w warunkach represji wydawało się to niemożliwe. Podjęła więc  w 1870 roku – w towarzystwie drugiej tercjarki - pielgrzymkę do Ziemi Świętej i czekała na Boże światło.

2.     Wiara umacnia się w Ojczyźnie Jezusa

Wraz ze swoją towarzyszką (tercjarką) wyruszyła w drogę pieszo. Obie podjęły trud pielgrzymowania z miłości do Boga i Matki Najświętszej, jako wierne córki św. Franciszka. Pełne ufności w Opatrzność Bożą, wybrały się szlakiem prowadzącym przez Nowogród Polski do Żytomierza, by spotkać tam bpa Kacpra Borowskiego i poprosić o błogosławieństwo. Po 3-dniowym odpoczynku udały się pieszo do Odessy gdzie dopłynęły do Jaffy.

W Ziemi Świętej Łucja pozostała około 3 lat, służąc biednym i chorym pielgrzymom. Tam miała możność doświadczyć bliskości Boga i przeżyć głębiej Ewangelię Chrystusa, pielgrzymując do miejsc uświęconych Jego obecnością. U stóp Bolesnej Matki na Kalwarii odnalazła swoją życiową drogę. Podjęła postanowienie całkowitego poświęcenia swego życia Bogu i służbie najbardziej potrzebującym.

Postanowienie to ponowiła w czasie burzy na Morzu Czarnym w drodze powrotnej do kraju, gdy okrętowi groziło zatonięcie. Burza ustała po gorącej modlitwie pasażerów. Tercjarki przypisywały to wstawiennictwu Matki Bożej Częstochowskiej, obrazkiem której Łucja przeżegnała morze.

 Nawiedzając sanktuarium w Loretto ponowiła swoje oddanie się Bogu i zaczerpnęła siły na drogę, którą miała iść przez życie. Otrzymała tak bardzo potrzebne jej światło dotyczące miejsca jej przyszłej pracy a także doznała łaski uzdrowienia z niegojącej się rany na czole. Ten znak natchnął ją taką ufnością w Opatrzność Bożą i taką mocą, że odtąd pójdzie mężnie i wytrwale tam, gdzie ją Bóg woła, stając się Matką nowej Rodziny zakonnej i narzędziem Bożego Miłosierdzia wobec cierpiących, ubogich i sierot.  

 

„Kochać tego Boga, który mi daje tyle dowodów miłości…”

(Matka Małgorzata)

 

3.     Wiara trudnych i szczęśliwych początków

Po powrocie z pielgrzymki do Ziemi Świętej Łucja przez jakiś czas pozostała na Wołyniu działając w ramach tercjarstwa, następnie opuściła rodzinne strony i wyjechała do Warszawy. Kierowało nią pragnienie wiernego wypełnienia Bożych zamiarów względem niej.

Pełna ufności, że Bóg sam w swej Opatrzności wskaże jej właściwą drogę i poprowadzi do celu, udała się do Zakroczymia, by nawiązać kontakt z Ojcem Honoratem Koźmińskim kapucynem – słynnym kierownikiem duchowym.

Pod zaborem rosyjskim trwały prześladowania religijne, kasata zakonów, śledztwa i inne uciążliwości. Dziewczęta chcące poświęcić się Bogu musiały wyjeżdżać za granicę. Ojczyzna traciła tak wiele potrzebnych tutaj osób. Ojciec Honorat pragnąc temu zaradzić – choć internowany – poprzez konfesjonał zakładał zgromadzenia ukryte. Każdy stan społeczny miał „swoje” zgromadzenie. Siostry ukryte, pozostając w kraju, pracowały i swoim świadectwem pomagały w przemianie konkretnych środowisk. To była praca u podstaw.

Łucja odprawiła rekolekcje pod kierunkiem błogosławionego Ojca Honorata. (Odtąd błogosławiony Honorat pozostał jej kierownikiem duchowym, którego bardzo ceniła i korzystała z jego rad do końca życia). Odbyła też okres zakonnej formacji otrzymując imię s. Małgorzata i złożyła śluby zakonne.

W Zakroczymiu wynajęła skromne mieszkanie, do którego na własnych ramionach przyniosła dwie ubogie i chore staruszki.

Kronikarka zakonna zapisała:

 „ Niemal cały rok spełniała sama z podziwu godnym poświęceniem, wszystkie około nich posługi, starając się o zaspokojenie wszystkich ich potrzeb tak duchownych jak i doczesnych, cierpiąc niekiedy sama dotkliwy niedostatek, a starając się jedynie o to, żeby tym jej skarbom – jak się wyrażała – niczego nie brakowało”.

Wkrótce do Łucji zaczęły przyłączać się kandydatki ożywione tym samym pragnieniem niesienia pomocy najbardziej potrzebującym, co pozwalało jej rozszerzyć zakres pracy charytatywnej.

I tak 8 kwietnia 1881 roku – w święto Matki Bożej Bolesnej – powstała nowa rodzina zakonna. Zgromadzenie to bł. Honorat oddał pod opiekę Matki Bożej Bolesnej – dając mu nazwę Siostrzyczki Ubogich - a we wstępie do Ustaw umieścił jego hasło:

Wszystko dla Jezusa przez Bolejące Serce Maryi!

Pomimo prześladowania Siostrzyczki Ubogich służyły ofiarnie opuszczonym i chorym nie tylko w Zakroczymiu, ale także w założonych przez Służebnicę Bożą placówkach w Warszawie  i w Częstochowie.

Środki do życia, a także na utrzymanie ubogich, zdobywały szyjąc bieliznę i szaty liturgiczne. Do bezinteresownej i radosnej służby wychowywała swe duchowe córki Matka Założycielka, która w tym poświęceniu nie znała żadnych granic. Żyły więc pod jednym dachem „panie” – to znaczy Matka Małgorzata i jej pierwsza towarzyszka s. Weronika, staruszki objęte opieką oraz „pomocnice” – czyli pozostałe siostry i kandydatki.

Trzeba było rzeczywiście niezwykłego wysiłku, odwagi i gorliwości, by prowadzić dzieła miłosierdzia i żyć w ukryciu życiem zakonnym, mając na uwadze istniejące warunki polityczne. Siostry musiały być ciągle gotowe, tak w dzień jak i w nocy, na wszelkie przejawy niesprawiedliwości i dyskryminacji .

Błogosławiony Ojciec Honorat tak podsumował 12-letni pobyt Matki Małgorzaty w Zakroczymiu:

W tym czasie [było] u nich 14 ubogich staruszek i jeden starzec niedołężny […] skutkiem kalectwa będący pośmiewiskiem miejscowości, odepchnięty z familii. Ci wszyscy, po życiu bardzo nieprzykładanym, przeżywszy lat kilka pod opieką siostrzyczek ubogich, umierali jak wzorowi chrześcijanie, błogosławiąc Boga, dobrodziejów i swoje dobre panienki, które własnymi rękami rany ich opatrywały, kaleki myły i czesały, bieliznę ich prały, żywiły i odzienia stare przerabiały i łatały dla nich”   

Pierwsze Serafitki do końca życia będą wspominać te pełne zapału heroiczne początki w Zakroczymiu jako najszczęśliwsze lata w ich życiu, przeżyte u boku Matki.

4.     Rozwój młodego Zgromadzenia – Galicja (Hałcnów)

W roku 1891 Służebnica Boża Matka Małgorzata, w trosce o dalsze losy założonego Zgromadzenia, podjęła  decyzję osiedlenia się w Galicji, gdzie istniała większa swoboda religijna. Młode Zgromadzenie zostało przyjęte z wielką życzliwością przez ks. Kard. Albina Dunajewskiego do diecezji krakowskiej.

Odpowiedzią Boga na wielkie zaufanie i zawierzenie Mu przez nasze Poprzedniczki był dar hr. Czeczów: dworek z ogrodem w Hałcnowie k. Bielska – Białej, do którego wkrótce Służebnica Boża otrzymała klucze. Kaplicę i dom ten poświęcił kard. Dunajewski. Serafitki włożyły poświęcone habity.Na terenie Galicji nie trzeba było się ukrywać i habit był ważnym znakiem przynależności do Boga i do rodziny zakonnej. Odtąd ukryte Zgromadzenie Siostrzyczek Ubogich zaczęło występować jawnie, jako habitowe, pod nazwą: Zgromadzenie Córek Matki Bożej Bolesnej. Później zaczęto używać nazwy potocznej Siostry Serafitki.  

Służebnica Boża otworzyła w Hałcnowie dom nie tylko dla ubogich staruszek, ale także dla sierot i dzieci przedszkolnych. Tym właśnie „najmniejszym”, pozbawionym opieki  i najbardziej zagrożonym, pragnęła poświęcić szczególną uwagę po osiedleniu się w Galicji.

Kontynuując opiekę nad chorymi, ubogimi i opuszczonymi, Matka Małgorzata organizowała równocześnie sierocińce i ochronki dla dzieci tam, gdzie było to możliwe. Dla ubogich dziewcząt otwierała pracownie krawieckie i hafciarskie, w których mogły one rozwijać swoje zdolności i zdobywać środki do życia w dobie ogromnego bezrobocia. Pracownie były również dla nich miejscem formacji duchowej, gdzie pogłębiały naukę o wierze, wspólnie się modliły i swoim postępowaniem promieniowały na otoczenie.

Pragnąc i szukając jedynie spełnienia woli Bożej, z pokojem ducha patrzyła Matka w przyszłość, wierząc, iż jeżeli Bóg będzie chciał, rozmnoży tę małą trzódkę sobie oddaną i żadna siła ludzka nie stanie Mu na przeszkodzie”zapisała siostra kronikarka.

 

Zgromadzenie rosło i zaistniała potrzeba przeniesienia głównego domu do większego klasztoru, usytuowanego w miejscu bardziej dostępnym.          

5.     Dom Macierzysty w Oświęcimiu – wiara w uczynkach

Na miejsce budowy nowego klasztoru Serafitek został wybrany Oświęcim – miasto położone na pograniczu Małopolski i Śląska. Tu spędziła Matka Małgorzata kolejnych dziesięć lat życia (1894-1904). Był to czas wypełniony nieustannym wysiłkiem zmierzającym do umocnienia Zgromadzenia. Tu przeniesiono z Hałcnowa Zarząd Generalny i nowicjat. Tu przygotowywały się do życia zakonnego i służby ludziom postulantki, nowicjuszki i siostry po ślubach. Siostry z radością patrzyły jak powstaje obszerny klasztor, a wkrótce po nim kościół – wszystko z dobroci Bożej Opatrzności. Wraz z Matką Założycielką własnymi rękami pomagały przy budowie.

W Kronice zapisano:

„Matka przybyła do niego [ks. proboszcza parafii w Oświęcimiu – ks. prał. Andrzeja Knycza] wraz z towarzyszącą jej siostrą. Przyjął je z prawdziwie ojcowskim sercem. Wprawdzie zapytał, czy mają cokolwiek pieniędzy na kupno ziemi, na co Matka Założycielka odpowiedziała spokojnie: mamy – a wznosząc oczy w górę pokazała na niebo. Widząc tak głęboką wiarę w sercu, nie pytał więcej, ale przez tydzień zatrzymał siostry u siebie na plebanii, aby w tym czasie poszukać odpowiedniego miejsca na klasztor”.

 

 

Taka wiara nie znała przeszkód. Odpowiedzią była niespodziewana, hojna darowizna pieniężna przekazana przez jednego z proboszczów, który pragnął zachować anonimowość.

Klasztor oświęcimski nazywają siostry Domem macierzystym (domem matką wszystkich wspólnot). Stąd bowiem rozchodziły się siostry na nowo powstające placówki i tu wracały – jak do domu.

W kościele klasztornym od początku oprócz codziennych modlitw sióstr, odbywały się rekolekcje, uroczystości zakonne. Do dzisiaj tutaj właśnie odbywają się ceremonie przyjęcia habitu, pierwszych i wieczystych ślubów zakonnych, z udziałem mieszkańców Oświęcimia, którzy poznają przez to życie zakonne, duchowość franciszkańską oraz pogłębiają własną wiarę. Mogą uczestniczyć we Mszy św. w niedziele a także w dni powszednie – i tak buduje się duchowa wspólnota ludzi świeckich z siostrami.

Tu – przed oblicze Matki Bożej Bolesnej - siostry od początku przyprowadzały dzieci z ochronki i sierocińca oraz staruszki, którymi się opiekowały.

Wraz ze wzrostem liczby sióstr Matka Małgorzata, z całą gorliwością i zapałem apostolskim - a także właściwą sobie energią - rozwijała posługę miłosierdzia wśród ludności miejscowej. Siostry z domu oświęcimskiego wychodziły do chorych i potrzebujących w mieście a przy furcie klasztornej biedacy znajdowali chwilę wytchnienia, posiłek lub inne wsparcie.

 

2. Razem z „najmniejszymi” wzrastać w wierze

 

Wkrótce założyła Matka przy klasztorze Zakład dla chorych i kalekich staruszek, stwarzając dla nich ciepły i bezpieczny dom a u schyłku ich życia świadcząc siostrzaną pomoc w przygotowaniu do przejścia do wieczności.

Ochronka (przedszkole) dla miejscowych małych dzieci pochodzących z biednych rodzin - często pozbawionych opieki ze strony rodziców zajętych pracą zarobkową poza domem i szukających środków utrzymania - szybko wypełniła się maluchami. Dla rodziców oddanie dziecka do ochronki stanowiło dużą pomoc a dzieci były w ten sposób chronione przed złem, na jakie były narażone. Z ochronki korzystali także wychowankowie sierocińca prowadzonego przez siostry przy klasztorze. Otwarcie zakładu dla sierot od samego początku pobytu w Oświęcimiu było marzeniem Matki Małgorzaty.

Siostry, pod kierunkiem Matki Założycielki, przez pracę wychowawczą w ochronce i opiekę nad dziećmi w sierocińcu dążyły do wszechstronnego rozwoju dzieci i przygotowania ich do zajęć szkolnych. Starały się o stworzenie dla nich zdrowych warunków i rodzinnej atmosfery.

Dożywianie ubogich przy furcie klasztornej było ważną pomocą, Matka Małgorzata zdawała sobie jednak sprawę, że była to pomoc doraźna, która nie usuwała przyczyn nędzy. Pomyślała więc o zorganizowaniu dokształcania zawodowego ubogich dziewcząt. W tym celu w wielu otwieranych domach zakonnych zakładała szwalnie i pracownie hafciarskie, w których uczyły się osierocone dziewczęta będące pod opieką sióstr oraz dziewczęta dochodzące z miasta. W Oświęcimiu również Matka Małgorzata otwarła pracownię krawiecką i hafciarską dla ubogich dziewcząt z miasta i okolicy, w której mogły one rozwijać swoje zdolności. Pracownia nie tylko dawała możność przygotowania do życia, ale także oddziaływania moralnego na dorastające dziewczęta. Była również dla nich miejscem formacji duchowej, gdzie pogłębiały naukę o wierze, wspólnie się modliły i kształtowały postawę czynnej dobroci.

Matka Założycielka wkładała w to wszystko wiele serca i osobistej inwencji. Jak zawsze zatroskana była nie tylko o potrzeby życiowe podopiecznych lecz także o kształtowanie ich wiary i więzi z Bogiem. Przez to sama wzrastała w wierze, bo wiara rośnie, gdy jest przekazywana. Ta wiara przejawiała się w radości, entuzjazmie, dynamizmie apostolskim.

Zgromadzenie rozszerzało się terytorialnie i rosło liczebnie. Powstawały nowe domy: placówki wychowawcze i charytatywne jak Żywiec, Frydrychowice, Stryj, Drohobycz czy szpitalnych jak Przemyśl, Przemyślany, Jarosław.

Otwierając się na potrzeby społeczne Matka przyjmowała chętnie zaproszenie do posługi chorym i cierpiącym w szpitalach – ten nowy typ pracy napełniał jej serce prawdziwą radością nie tylko dlatego, że dawał możliwość niesienia pomocy cierpiącym i ubogim, niezależnie od pochodzenia i religii. Była przekonana, że ten rodzaj posługi stanie się szerokim polem oddziaływania apostolskiego na tych wszystkich, z którym siostry będą się spotykać. Pełna macierzyńskiej troski, odwiedzała je często aby umocnić je duchowo i zachęcić do bezinteresownej i ofiarnej służby, dodawania świadectwa tak wśród personelu, jak i wśród chorych.

Otwierając każdy nowy dom Matka Małgorzata wsłuchiwała się w wołanie ubogich i kierowała się wielkim zawierzeniem Bogu. Siostry przez nią posyłane do pracy wiedziały, że najpierw powinny być zakonnicami ( umiłowanymi Pana Jezusa) a dopiero potem pielęgniarkami, czy wychowawczyniami itp. Miały mieć świadomość, że skuteczność i wartość ich apostolstwa zależy od stopnia zjednoczenia z Bogiem. Tego uczyła Matka i sama tak czyniła troszcząc się zawsze o duchowy poziom wspólnot.

 

3. „Wszystko dla Jezusa przez Bolejące Serce Maryi”

 

Wiara tego okresu życia naszej Matki przejawiała się w niestrudzonym szukaniu woli Bożej względem Zgromadzenia, w gorliwości, miłości do Boga i „cierpiącej ludzkości” – jak sama mawiała, w umiłowaniu dusz odkupionych, w męstwie i wytrwałości gdy przyszedł czas prób i trudności, w pogodzie ducha  i zapale apostolskim. Nasza Matka nie szukała własnej satysfakcji lecz jedynie wypełnienia woli Bożej i rozszerzenia Jego chwały. Tym duchem promieniowała na siostry, ucząc je cierpliwej dobroci i umiłowania powołania.

Wrażliwa na każde Boże wezwanie, umiała odpowiedzieć odważnie, w świetle Ewangelii, na liczne problemy swojego czasu. Przyświecała jej dewiza: „Niech Bóg będzie we wszystkim uwielbiony”. Była przekonana, że cichy, uczynny apostolat przyniesie błogosławione owoce i okaże się „niezmiernym dobrem dla całego kraju” – jak pisała w jednym z listów.

Źródło swojej miłości dla „najmniejszych znajdowała w Eucharystii. Przed tabernakulum czerpała siłę do przezwyciężania napotykanych trudności, którymi się nie zrażała, świadoma, że one być muszą, zwłaszcza tam, gdzie chodzi o wielką sprawę, jak sama wyznaje:

 

 

 „Gdzie ma być większa chwała Boża, tam i trudności muszą być większe”.

 

 

Taką postawę kształtowała Matka w naszych poprzedniczkach, takiej oczekuje od nas i dziś.

Mijały kolejne lata, Zgromadzenie umacniało się, rosło liczebnie, stawało się coraz wyraźniej obecne w społeczeństwie polskim. Siły niemłodej już Matki steranej pracą i wyniszczanej chorobą coraz bardziej słabły. Matka Małgorzata zrozumiała, że Pan wzywa ją na miejsce pustynne, by teraz w ukryta w Nim na nowy sposób służyła umiłowanej Rodzinie Zakonnej. Jej serce również tego pragnęło. Przestrzeń tej ciszy i kontemplacji znalazła Matka Małgorzata w Nieszawie.

 

 

 

 

Pokonać trudności i nie zniechęcać się, w tym dowód

prawdziwej miłości Pana Boga, prawdziwej ofiary i poświęcenia się

dla Niego

 

Matka Małgorzata

 

 

8.  Ziarno obumiera i przynosi obfity plon

 

Początkiem maja 1904 roku utrudzona Matka Małgorzata przekazała zarząd Zgromadzenia w młodsze ręce, pożegnała wspólnotę w Oświęcimiu i wyjechała do Nieszawy.

Pozostała tam do swej śmierci. W samotności, oddaleniu, ukryciu, miłosierna dla wszystkich, doświadczana cierpieniem duchowym i fizycznym, oddana prawie wyłącznie modlitwie, przygotowywała się na spotkanie z umiłowanym Bogiem.

Nieszawa była pięknym i dość bogatym miastem powiatowym w ówczesnej guberni warszawskiej – pod zaborem rosyjskim. Położona na lewym brzegu Wisły, miała znaczenie komunikacyjne ze względu na żeglugę.

Serafitki prowadziły w Nieszawie pracownię szycia i haftu dla dziewcząt. Podjęły też pracę w przytułku dla ubogich, troszczyły się o chorych w domach prywatnych i dbały o kościół. Występowały na zewnątrz jako osoby świeckie. Matka również złożyła ofiarę z ukochanego habitu. Mieszkańcy mieli jednak świadomość, że są one siostrami zakonnymi.

Matka Założycielka żyła cicho i skromnie ale mieszkańcy Nieszawy wnet wyrobili sobie przekonanie o jej duchowym autorytecie i nazywali ją „świętą matką”. Z relacji wiemy, że najbardziej uderzała ich jej dobroć, miłosierdzie wobec wszystkich a szczególnie wobec cierpiących, ubogich i starców, jej wyrozumiałość i otwarcie na potrzeby bliźnich, pogoda ducha - także w cierpieniu - i radość, które to cechy promieniowały na otoczenie. Cieszyła się więc cichym podziwem, szacunkiem i miłością ludzi.

Kiedy już nie mogła chodzić, z okna swojego pokoju widziała palącą się w kościele lampkę  przed Najświętszym Sakramentem, co umożliwiało jej trwanie na adoracji przez długie godziny. Taką właśnie – klęczącą i wpatrzoną w okno kościoła - zapamiętano w Nieszawie.

Siostry podejmowały prace apostolskie, pochylały się nad potrzebującymi a Matka stwarzała im duchowe zaplecze – była jakby wyciągniętymi do nieba rękami. Zwiększające się cierpienie wraz modlitwą ofiarowała Matka Założycielka za Rodzinę Zakonną. Czując się odpowiedzialna za przyszłe losy Zgromadzenia, pisze do Sióstr krótki, lecz jakże mocny Testament:

Kochane i drogie moje Siostry!

Proszę was w Imię Pańskie i w imię św. Ojca Franciszka,

abyście zachowały świętą cnotę ubóstwa

do końca życia waszego.

Z błogosławieństwem drogiego Ojca naszego Honorata

i waszej Matki Małgorzaty Szewczyk.

Niech was Bóg błogosławi!

           

            Nasza Matka Założycielka zmarła 5 czerwca 1905 r. Tak zakończyła się jej droga wiary i nadziei. Stanęła na progu Królestwa Miłości, którego duchem żyła na ziemi.

Wśród ludności Nieszawy panowało powszechne przekonanie o Jej świętości. Została publicznie uczczona przez mieszkańców miasta, przychodzących do kaplicy, gdzie była wystawiona biała trumna.

 

„Matka Założycielka to jeszcze kiedyś będzie święta”                                                                                                                    – mówili mieszkańcy.

„Siostry, nie wiem, czy wiecie, że miałyście świętą Matkę?”                                                                                                                    - ks. proboszcz

 

 

Siostry, pełne podziwu dla heroicznych cnót Matki Założycielki, uważały ją za wzór życia zakonnego i do końca życia pamiętały lata razem z nią przeżyte. Tę opinię o świętości życia Matki potwierdzają także ci, którzy ją znali z opowiadań naocznych świadków jej ziemskiej pielgrzymki.

Po 26 latach dokonano ekshumacji i przeniesienia doczesnych szczątków Matki  Małgorzaty Szewczyk z Nieszawy do Oświęcimia. W dniu 16 listopada 1931 roku mieszkańcy Nieszawy urządzili Matce Małgorzacie wspaniały pożegnalny pogrzeb, w którym wzięło udział całe miasto.

 

 

 

MODLITWA

o uproszenie łask za przyczyną Służebnicy Bożej

Matki Małgorzaty

 

 

Boże w Trójcy Jedyny,

który powołałeś Swoją Służebnicę Małgorzatę Łucję

do troszczenia się o ubogich i opuszczonych członków Mistycznego Ciała Chrystusa Pana,

daj nam iść za głosem Twojej świętej woli,

a za przyczyną Twej Służebnicy Małgorzaty Łucji

udziel nam łaski……., o którą pokornie prosimy.

Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

            Kult stale wzrastał. Po przeprowadzeniu procesu beatyfikacyjnego Kościół swoim autorytetem orzeka, że życie Matki cechowało się heroiczną wiarą, nadzieją i miłością. Bóg potwierdził swoją interwencją – cudem, że Matka jest w niebie i Jego wolą jest, by nam pomagała i wskazywała drogę życia chrześcijańskiego a dla osób powołanych była wzorem przeżywania zakonnego powołania. (Cud został opisany w przedostatnim numerze czasopisma „Cuda i łaski”).

Tak – Bóg jest chwałą pokornych!

Siostry Serafitki radują się drugim tak dojrzałym Owocem swej Duchowej Rodziny (obok błogosławionej Sancji).

 

 

WIELBIMY BOGA I SERDECZNIE ZAPRASZAMY

SZANOWNYCH I DROGICH PARAFIAN

WRAZ Z DUSZPASTERZAMI na Uroczystość Beatyfikacyjną

do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie – Łagiewnikach

w dniu 9 czerwca o g. 10.00

 

 

 

 [1] 

Powrót

Dzisiaj jest

środa,
22 listopada 2017

(326. dzień roku)

Zegar

Jestem z wami.

Święta

Środa, XXXIII Tydzień zwykły Rok A, I Wspomnienie św

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Wyszukiwanie

Sonda

Czy modlisz się modlitwą różańcową?

sporadycznie

wcale

codziennie


Licznik

Liczba wyświetleń:
2541056