W rodzinie uczymy miłości kościoła i wiary w jego nadprzyrodzoność

IV Niedziela Adwentu – 18 grudnia 2011
KKK, nr 50-100

Słyszymy w Ewangelii o tym, że Maryja pocznie i porodzi. To będzie Syn – Jezus. „Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego ojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca” – zapisał św. Łukasz. W ten sposób realizują się starotestamentowe zapowiedzi, które słyszeliśmy w pierwszym czytaniu z Drugiej Księgi Samuela i Psalmie 89. Sam Bóg przychodzi do nas. To Jemu oddaje chwałę św. Paweł w drugim czytaniu z Listu do Rzymian. Ale czy ja to rozumiem? Czy ja jestem tego świadom? Czy dotarła wreszcie do mnie prawda o tym, że Bóg przychodzi na świat właśnie po to, by również mnie zbawić? I to przecież dzieje się na moich oczach. Będziemy bowiem świętować prawdę wiary o Wcieleniu. Wspominamy pamiątkę pierwszego przyjścia Bożego Syna, oczekując jednocześnie Jego nadejścia na końcu czasów podczas Paruzji. Przecież Jezus z Nazaretu swoim narodzeniem raz na zawsze zmienił wszystko. I nic nie powinno tej prawdy przesłonić. Ani świąteczne porządki, ani zakupy, ani nic innego. W przeciwnym razie ominie nas to, co najważniejsze – przyjście Pana Jezusa.
Maryja rozumiała tę prawdę. I choć obawiała się tak zwyczajnie po ludzku, to jednak odpowiedziała całą sobą na Boże wezwanie. Ona jest też Towarzyszką naszych adwentowych zamyśleń nad życiem, światem i Bogiem. Jest wzorem Pańskiej służebnicy. Jest wzorem do naśladowania, jeśli chodzi o postępowanie wobec Bożego objawienia. „Niech mi się stanie według twego słowa” – odpowiada Bożemu posłańcowi. I my też mamy dać odpowiedź objawiającemu się nam Bogu.
Numer 50 drugiego rozdziału Katechizmu Kościoła Katolickiego w sposób bardzo prosty i przejrzysty określa tę radość: „Za pomocą rozumu naturalnego człowiek może w sposób pewny poznać Boga na podstawie Jego dzieł. Istnieje jednak inny porządek poznania, do którego człowiek nie może dojść o własnych siłach; jest to porządek Objawienia Bożego. Na mocy swego całkowicie wolnego postanowienia Bóg objawia się i udziela człowiekowi. Czyni to, objawiając swoją tajemnicę, swój zamysł życzliwości, który odwiecznie przygotował w Chrystusie dla dobra wszystkich ludzi. Objawia w pełni swój zamysł, posyłając swego umiłowanego Syna, naszego Pana Jezusa Chrystusa, i Ducha Świętego”.
Różnymi drogami i w różnej formie dokonywało się to objawienie miłości Boga.
Pierwszym był akt stwórczy. Świat nie został stworzony jako przejaw mocy Boga, on został dany człowiekowi, jako list mówiący o miłości Boga do człowieka. Miłość ta była wielka, bo wszystko co Bóg stworzył było dobre, a sam człowiek był bardzo dobrym dziełem owej miłości.
Dzieło stworzenia, to oddanie się Boga człowiekowi w miłości zostało sprofanowane ludzką zdradą, która wyraziła się w uległości woli Diabła. Reakcja Boga ujawnia, że nie cofa on swojej miłości. Opuszczenie raju nie było karą Boga, ale efektem wyboru człowieka. Decyzja Boga była decyzją miłości: „Bóg, który przez Słowo wszystko stwarza i zachowuje, daje ludziom w rzeczach stworzonych wieczne świadectwo o sobie. Zamierzając zaś otworzyć drogę zbawienia wiecznego, objawił ponadto siebie samego pierwszym rodzicom na początku”. Wezwał ich do wewnętrznej komunii z sobą, przyoblekając ich blaskiem łaski i sprawiedliwości. Objawienie to nie zostało przerwane przez grzech naszych pierwszych rodziców. Rzeczywiście, Bóg "po ich upadku wzbudził w nich nadzieję zbawienia przez obietnicę odkupienia; i bez przerwy troszczył się o ro¬dzaj ludzki, by wszystkim, którzy przez wytrwanie w dobrym szukają zbawienia, dać żywot wieczny” (KKK 54-55).
Dostrzegając, że człowiek, zwłaszcza zraniony skutkami grzechu pierworodnego nie w pełni rozumie dzieła stworzenia jako przejaw Bożej miłości lecz dziełom tym nadaje przymioty boskie i oddaje im cześć należną jedynie Bogu, Bóg postanawia przyjść z pomocą owej słabości ludzkiego umysłu. Powołuje patriarchów, a potem proroków, którzy swoim słowem wyjaśniają „znaki czasu”. Zaraz u początku formowania wspólnoty narodu wybranego wyprowadza ich na pustynię, gdzie przez czterdzieści lat pod ręką Mojżesza utwierdza wiarę ludu, że On jest jedynym prawdziwym Bogiem i nie ma innego poza Nim: „Po patriarchach Bóg ukształtował Izrael jako swój lud, ocalając go z niewoli egipskiej. Zawiera z nim przymierze na Synaju i przez Mojżesza dał mu swoje Prawo, by uznał Go i służył Mu jako jedynemu prawdziwemu i żywemu Bogu, opatrznościowemu Ojcu i sprawiedliwemu Sędziemu, oraz by oczekiwał obiecanego Zbawiciela. Izrael jest kapłańskim Ludem Bożym, na którym „imię Pana zostało wezwane” (Pwt 28,10). Jest to lud tych, „do których przodków Pan Bóg przemawiał , lud "starszych braci" w wierze Abrahama” (KKK 62-63).
Kiedy i te starania nie przynoszą oczekiwanego owocu, Bóg posuwa się do aktu heroicznego. Nie bacząc, że zabijano proroków, ufa, że uszanują Jego Syna. W Tajemnicy Wcielenia posyła Go na ziemię, by objawił ludziom Jego miłość i Jego miłosierdzie: „Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna" (Hbr 1, 1-2). Chrystus, Syn Boży, który stał się człowiekiem, jest jedynym, doskonałym i ostatecznym Słowem Ojca. W Nim powiedział On wszystko i nie będzie już innego słowa oprócz Niego” (KKK 65)
Ze śmiercią ostatniego z Apostołów zamknięta została księga objawienia, przestał płynąć strumień Bożego przekazu. Nie znaczy to jednak, że Słowo zostało martwe. Żyje ono w Kościele, któremu zostało przekazane jako depozytariuszowi Bożego Objawienia. Jest ono ciągle żywe i skuteczne, jeśli jest słuchane i wyjaśniane zgodnie w wykładnią Urzędu Nauczycielskiego Kościoła.
Nadal to słowo zdeponowane w Kościele ma moc przywoływania ludzi, jak kiedyś słowo Jezusa wyrywało od pracy galilejskich rybaków i dawało im siłę do pójścia za Nim. Ma tę samą moc jak słowo Jezusa, które wyprowadziło z mrocznej komory celnej celnika Mateusza i dało mu ufność, że pozbawiony środków do życia, narażony na represje ze strony Rzymian, potrafił odnaleźć swoje szczęście przy Jezusie. Ma wreszcie tę moc, by zerwać ograniczenia jakim podlega ludzki umysł i objawić mu światło wiary.
Z głęboką wiarą przyjmijmy ostanie pouczenie Katechizmu: „Święty depozyt wiary (depositum fidei), zawarty w świętej Tradycji i Piśmie świętym, został powierzony przez Apostołów wspólnocie Kościoła. Na nim polegając, cały lud święty zjednoczony ze swymi pasterzami trwa stale w nauce Apostołów, we wspólnocie braterskiej, w łamaniu chleba i w modlitwach, tak iż szczególna zaznacza się jednomyślność przełożonych i wiernych w zachowywaniu przekazanej wiary, w pra¬¬ktykowaniu jej i wyznawaniu” (KKK 84).
Te słowa wzywają mnie bym się uczył miłości do Kościoła i budował świadomość, że jest on święty i że jest moim domem.
Kocham mój Kościół, bo Ko¬ściół kocha mnie i czeka abym stał się lepszy. Kiedy się to stanie, to i mój Kościół także stanie się lepszy”.
Potrzeba nam więcej troski i utożsamiania się z Kościołem bo jest on miejscem mojego i innych uświęcenia.

 [1] 

Powrót

Dzisiaj jest

niedziela,
19 listopada 2017

(323. dzień roku)

Zegar

Jestem z wami.

Święta

Niedziela, XXXIII Tydzień zwykły Rok A, I Trzydziesta tr

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Wyszukiwanie

Sonda

Czy modlisz się modlitwą różańcową?

sporadycznie

wcale

codziennie


Licznik

Liczba wyświetleń:
2536783