ŚPIEW W CZASIE DROGI KRZYŻOWEJ

 

1.      Rozmyślajmy dziś wierni chrześcijanie

Na śmierć okrutną Jesusa skazanie

Gdzie niewinnego Piłat dekretuje

Z łotry winuje.

 

2.      Ciężar krzyżowy bierze na ramiona

Zbolały Jezus, by dusza zgubiona

W tym świętym znaku znalazła zbawienie

I odkupienie.

 

3.      Już pod ciężarem, upada krzyżowym

Jezus Zbawiciel, bądźże tu gotowym

Grzeszny człowiecze, dźwigać upadłego

I zemdlonego.

 

4.      Schodzą się z sobą dwie istoty święte

Najświętszym bólem dla siebie przejęte

Jezus z Maryją Syn z Matką cierpiący

Krzyż  swój  niosący.

 

5.      Cyreneusza za pod ciężar krzyżowy

Przyjmuje Jezus, a wszystkim gotowy

Zapłaci niebem, kto Mu w tej ciężkości

Ulży z litości.

 

6.      Pełna gorzkości święta Weronika

Płacząc łzy lejąc a Panem się spotyka

Któremu gdy twarz tuwalnią ociera

Obraz odbiera.

 

7.      Już nasz Zbawiciel tak srodze zmęczony

A krzyż Go ciśnie ciężkimi ramiony.

Ach! Znów się leją najdroższej krwi strugi

Pada raz drugi.

 

8.      Ujrzawszy Jezus niewiasty stojące

Cieszy je  słodko  rzewliwie płaczące

Dodawaj Panie Sługom Twym ratunku

W każdym frasunku.

 

9.      Trzeci raz Jezus pod krzyża ciężarem

Szczególnym ku nam miłości pożarem

Grzebie się w prochu za nasze hardości

Pan z wysokości.

 

10.  Ten Pan co ziemię w kwiaty przyodziewa

Niebo gwiazdami jasnymi okrywa

Z szat obnażony bez wszelkiej litości.

Dla mej miłości.

 

11.  Aby dopełnić krwawą mękę Pana

Choć jego ciało jakby jedna rana

Przybili na krzyż ręce, nogi święte

Katy zawzięte.

 

12.  Już Jezus z krzyżem w górę podniesiony

Jak Król boleści niezmiernie dręczony

Kona już w mękach Bóg Człowiek prawdziwy

Płacz Go kto żywy.

 

13.  Obwisłe ciało ciężko skaleczone

Czas Go zdjąć z krzyża niechaj udręczone

Złożą na łonie Matki litościwej

Ledwie co żywej

 

14.  Ciało Jezusa grzebać czas nadchodzi

Niechże więc serce, które w żalach brodzi

Niech będzie Panu na słodki spoczynek

Wdzięczny uczynek.

 

ADWENT TO CZAS RADOSNEGO OCZEKIWANIA NA PRZYJŚCIE JEZUSA.

 

Adwent zaczyna się w niedzielę po uroczystości Chrystusa Króla czyli między 29 listopada a 3 grudnia. Trwa on od 23 do 28 dni, z których cztery zawsze są niedzielami. Adwent kończy się wigilią Bożego Narodzenia, która niekiedy zbiega się z czwartą niedzielą Adwentu. Adwent rozpoczyna się od pierwszych nieszporów pierwszej niedzieli Adwentu, a kończy się pierwszymi nieszporami Bożego Narodzenia. Pierwsza niedziela Adwentu zawsze rozpoczyna nowy rok liturgiczny w Kościele.

 

Adwent jest wyjątkowym czasem dla chrześcijan. Słowo adwent pochodzi z języka łacińskiego "adventus", które oznacza przyjście. Dla starożytnych rzymian słowo to, oznaczało oficjalny przyjazd cezara. Dla chrześcijan to radosny czas przygotowania na przyjście Pana. Oczekiwanie na przyjście Chrystusa musi rodzić radość, gdyż jest oczekiwaniem na przyjście Jezusa. Dlatego też Adwent jest nie tyle czasem pokuty, ile raczej czasem pobożnego i radosnego oczekiwania. Opuszczenie hymnu Gloria nie jest wyrazem pokuty, jak w Wielkim Poście, lecz znakiem czekania na nowe zabrzmienie hymnu anielskiego śpiewanego w noc narodzenia Jezusa (Łk 2, 14).

 

Owo oczekiwanie ma swoje trzy znaczenia:

 

Najpierw wspominamy oczekiwanie na pierwsze, historyczne przyjście Jezusa. Łączyny się z tymi wszystkimi pokoleniami ludzi sprawiedliwych z czasów starego testamentu, którzy przez wieki oczekiwali na przyjście Mesjasza. Liturgia adwentowa ukazuje postacie tych świętych, którzy poprzedzili lub przepowiadali przyjście Mesjasza. Bóg już po grzechu pierworodnym obiecał, że przyjdzie "Potomek" Niewiasty, który zgładzi szatana. Naród wybrany przez wieki z nadzieją oczekiwał spełnienia tej obietnicy. Jan Chrzciciel stał się głosem wołającym, który zapowiadał przyjście Oblubieńca. Wpatrujemy się także w Maryję, która w szczególny sposób Jezusa oczekiwała. Ona poprzez swoje "niech mi się stanie", które wyraża Jej posłuszeństwo, uczy nas posłuszeństwa Słowu w wierze.

 

Bezpośrednio nasze myśli biegną ku Bożemu Narodzeniu - oczekujemy świąt, poprzez modlitwę, roraty, adwentowe postanowienia przygotowujemy się do tego świątecznego czasu. Bóg stał się człowiekiem, przyszedł do nas, a więc i my winniśmy wyjść Bogu naprzeciw, aby spotkać się z wcielonym Synem Bożym. W tym czasie winno się odprawiać rekolekcje, które mają nam pomóc przygotować się na spotkanie z Jezusem.

 

Jednocześnie nasze myśli biegną ku przyszłości - przypominamy sobie, że kiedyś Jezus ponownie przyjedzie na ziemię, by usunąć zło i zakrólować nad całym światem. Oczekiwanie na przyjście Jezusa jest źródłem radości. Adwent przypomina nam, że całe nasze życie jest czekaniem. Zawsze do czegoś dążymy. Człowiek, który w życiu już na nic nie czeka jest nieszczęśliwy. Nasze życie staje się piękne dlatego, że jest czekaniem, jest dążeniem do czegoś, czekaniem na Kogoś, czekaniem na przychodzącego Chrystusa.

 

Adwent dzieli się na dwa podokresy, z których każdy ma odrębne cechy, wyrażone w dwóch różnych prefacjach adwentowych:

 

Pierwszy podokres Adwentu obejmuje czas od pierwszej niedzieli Adwentu do 16 grudnia, kiedy czytane są teksty biblijne, zapowiadające powtórne przyjście Zbawiciela na końcu świata i przygotowujące do spotkania z Chrystusem Sędzią. Dni powszednie w tym okresie przyjmują wszystkie obchody wyższe rangą (tzn. wspomnienia dowolne, obowiązkowe, święta i uroczystości);

Drugi okres Adwentu, od 17 do 24 grudnia, to bezpośrednie przygotowanie do świąt Bożego Narodzenia. W tym okresie w dni powszednie można obchodzić jedynie święta i uroczystości.

 

W okresie Adwentu bardzo ważnym, wymownym i często stosowanym znakiem w liturgii jest świeca. Świece i lampiony posiadają bogatą symbolikę.

Światło jest symbolem Chrystusa, gdyż prorocy zapowiadali Go jako światłość, a także sam Chrystus mówi o sobie: "Ja jestem światłością świata, kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia".

 

ŚWIECA MARYJNA – RORATKA


Zazwyczaj jest to wysoka świeca koloru białego lub jasnożółtego, przewiązana białą wstążką i udekorowana zielenią. W kościołach umieszczana w środku wieńca adwentowego lub na ołtarzu i zapalana w czasie roratnich Mszy świętych. Symbolizuje Maryję, która w mroczny czas adwentowy w swoim łonie niesie światu Chrystusa - Światłość Prawdziwą.
Zwyczaj umieszczania jej na ołtarzu pochodzi z czasów Bolesława Wstydliwego (XIII w.). Wówczas na początku Adwentu przed ołtarzem w katedrze stawali przedstawiciele wszystkich siedmiu stanów - król, prymas, senator, szlachcic, żołnierz, kupiec, chłop - i trzymając w dłoniach zapalone świece każdy oznajmiał zebranym: "Jestem gotów na sąd Boży".

 

LAMPIONY ADWENTOWE


Innym przejawem adwentowej liturgii światła jest lampion. Przygotowuje się go najczęściej z brystolu lub kartonu. Stanowi on formę czworoboku zamkniętego, którego ścianki, podklejone od wewnątrz kolorową bibułką, przypominają gotyckie witraże z symbolami chrześcijańskimi lub scenami biblijnymi. Wewnątrz umieszcza się świecę, która zapalana jest na początku mszy roratniej. Idąc na roraty, dzieci zabierają je ze sobą aby rozświetlały mroki grudniowej nocy. Ta piękna w swej wymowie symbolika przypomina nam o konieczności zbierania przez cały adwent dobrych uczynków, które mogłyby rozjaśnić mroki grzechu w naszej duszy, wskazać Chrystusowi drogę do naszego serca. By, kiedy w pięknie przyozdobionej świątyni znajdzie się miejsce na betlejemski żłóbek, w naszym sercu znalazło się jednocześnie miejsce dla małego Jezusa.

 

WIENIEC ADWENTOWY

 

Jednym z najbardziej wymownych zwyczajów adwentowych jest wieniec adwentowy, który ustawia się koło ołtarza. Zwyczaj ten pochodzi z Niemiec, gdzie w 1839 r. pastor prowadzący przytułek dla sierot wpadł na pomysł, aby wieńcem przystroić świetlicę dla dzieci. Razem z wychowankami w I niedzielę adwentu zapalił pierwszą świecę adwentową by wytworzyć nastrój skłaniający do modlitwy. Następne, mniejsze dwadzieścia cztery świece podopieczni zapalali każdego dnia aż do Wigilii, gromadząc się na śpiew i modlitwę. Później drewniane koło przystrojono gałązkami jodły. Z czasem liczbę świec zmniejszono do czterech, a zwyczaj ten szybko rozszedł się po wielu krajach. W Polsce zwyczaj ten pojawił się po pierwszej wojnie światowej.

 

Obecnie mamy wieńce adwentowe w kościele, ale także w wielu domach stroiki bożonarodzeniowe mają właśnie kształt wieńca. Wykonuje się go z gałązek szlachetnych drzew iglastych, takich jak: świerk, jodła czy sosna. Na wieńcu są umieszczone cztery świece symbolizujące cztery niedziele adwentowe. Świece zapala się w kolejne niedziele Adwentu (najpierw jedną, potem dwie itd). Zapalanie świec oznacza czuwanie i gotowość na przyjście Chrystusa. Wiąże się to ze słowami Chrystusa, który określał siebie mianem "światłości świata".

 

 

 

Jezus Chrystus Król


W roku 1873 znaleziono w Jerozolimie, a w roku 1945 w Talpioth na drodze z Jerozolimy do Betlejem skrzynki z kośćmi ludzkimi. Na skrzynkach był napis aramejski lub grecki, określający imiona zmarłych. Obok napisów znaleziono znak krzyża. Były to więc szczątki śmiertelne chrześcijan. Najstarszy to znak krzyża, dotąd znaleziony. W roku 1955 na Górze Oliwnej znaleziono podobne skrzynki z krzyżykiem, ale także z literami: "I.X.B." Uczony żydowski, Sukenik postawił hipotezę, że słowa te należy czytać: "Iesous Christos Basileus", co po polsku znaczy: "Jezus Chrystus Król".


W czasie prześladowania za rządów prezydenta Meksyku Plutarco Elíasa Callesa w latach 1924-1928 rozstrzelano wielu katolików tylko dlatego, że jawnie wyznawali swoją wiarę. Pewnego dnia pod mur zaprowadzono pewną grupę młodzieży z Akcji Katolickiej. Wśród niej znalazł się chłopiec. Kiedy go zobaczył żołnierz dowodzący plutonem egzekucyjnym, zaproponował chłopcu, aby mu kupił papierosy w nadziei, że ten skorzysta z okazji i więcej się nie zjawi. Jakie było jego zdziwienie, gdy po chwili chłopiec zdyszany przybiegł i przyniósł mu papierosy. Kiedy ten szepnął mu do ucha, by ratował się ucieczką, zawołał: "Jak to? Moi koledzy mają za Chrystusa ponieść śmierć, a ja miałbym stchórzyć?" Ustawił się w szeregu i wołał przed śmiercią: "Niech żyje Chrystus Król".


Kiedy w Niedzielę Palmową słynny kaznodzieja florencki, dominikanin, Hieronim Savonarola (+ 1498), przemawiał o Bożej męce, w pewnym momencie podniósł do góry krzyż i zawołał: "Florencjo, patrz, oto twój ukrzyżowany Król!" Entuzjazm tak wielki ogarnął wszystkich i rozrzewnienie, że zerwali się wszyscy na nogi, wołając: "Niech żyje ukrzyżowany za nas nasz Król!"


Żaden władca ziemski nie posiadał tak wielu poddanych, jak Jezus Chrystus: ponad miliard chrześcijan, którzy od Niego noszą imię, Jego przyjęli chrzest, Jego krzyż jest dla nich godłem. Żaden władca nie zaskarbił sobie tak wielkiej miłości, jak Chrystus, ze strony swoich poddanych. Miliony oddały za Niego swoją krew i swoje życie. Bo i On okazał nam miłość posuniętą aż do haniebnej śmierci krzyża. On był oczekiwaniem ludzkości przez tysiące lat. O Nim przepowiadali prorocy. Od daty Jego przyjścia na ziemię dzieli się czas na lata starej i nowej ery. On też zjawi się na koniec świata, aby zamknąć ostatnią kartę dziejów rodzaju ludzkiego na ziemi. On też będzie naszą chwałą po wszystkie czasy.


Miniatura w sakramentarzu tynieckim (w. XII) przedstawia Chrystusa na tronie. Napis dokoła: "Król królów i Pan panujących". Na tympanonie kościoła pobenedyktyńskiego na Ołbinie we Wrocławiu, który pochodzi również z wieku XII, jest również Chrystus przedstawiony w pełni majestatu. Litery Alfa i Omega podkreślają jeszcze to dostojeństwo. Na patenie kaliskiej (w. XII) widnieje napis: "Majestat Jego okrywa niebiosa, a chwały Jego pełna jest ziemia". Wreszcie na kielichu romańskim z Trzemeszna (w. XII) w scenie koronacji króla Joaba jest symbolizowana koronacja Chrystusa Króla. Obecnie patena jest własnością katedry gnieźnieńskiej.



W 1929 roku na dzisiejszym Placu Uniwersyteckim w centrum Poznania został wystawiony pomnik Chrystusa Króla w bogatej obudowie. Sam pomnik liczył ponad 4 metry. U góry był napis: "Sacratissimo Cordi — Polonia Restituta" (Najświętszemu Sercu - Polska Zmartwychwstała). Dzieło Marcina Rożka. Pomnik wdzięczności ufundowało społeczeństwo Poznania w dziesiątą rocznicę odzyskania niepodległości. Pomnik został zniszczony przez hitlerowców w 1939 r.


W Poznaniu odbył się w 1935 roku kongres światowy ku czci Chrystusa Króla. Jako legat papieski na kongresie tym przewodniczył prymas polski, kardynał August Hlond, salezjanin. Kongres miał bogatą oprawę artystyczną. Feliks Nowowiejski ułożył specjalny utwór muzyczny. Kongres zakończył się piękną paradą przed pomnikiem Chrystusa Króla pod hasłem: "Pax Christi in Regno Christi" (Pokój Chrystusowy w królestwie Chrystusowym). W Polsce międzywojennej był zwyczaj w ten dzień urządzania akademii w niektórych parafiach. Jest to bowiem święto patronalne Akcji Katolickiej.


W roku 1959 poświęcono koło Lizbony pomnik Pana Jezusa, mierzący z postumentem 119 metrów wysokości.

 

 

 

 

 

"Śmierć nie jest końcem"
św. Grzegorz z Nyssy

Panie, Tyś nas wyzwolił od strachu przed śmiercią
i Tyś nam życia doczesnego koniec
uczynił życia wiecznego początkiem.
Ty każesz ciału spocząć snem na chwilę i Ty je zbudzisz,
kiedy w dniu ostatnim zabrzmi głos trąby.
Co w nas jest ziemią, którąś własną ręką,
Panie, ukształtował, znów ziemi powierzasz na przechowanie
i kiedyś od niej zażądasz z powrotem.
Co w nas śmiertelne jest i bez uroku,
przemieniasz łaską w nieśmiertelne piękno.
Ty nas wyrwałeś z przekleństwa i grzechu,
stając się za nas i jednym, i drugim.
Tyś zdeptał głowę smoka, kiedy w paszczy
swej trzymał ludzi zgubionych ogromem nieposłuszeństwa.
Tyś bramy piekieł rozwalił, Tyś złamał
przemoc szatana, co nad śmiercią władał.
I Ty nam, Panie, otworzyłeś drogę do zmartwychwstania.
Tym, co przed Tobą czoła ze czcią chylą,
dałeś znak krzyża jak sztandar zwycięstwa,
abyśmy przezeń starli przeciwnika
i zapewnili sobie życie wieczne.
Niechaj mą duszę bez zmazy i skazy ręce Twe przyjmą,
jak woń kadzidła przed Twym obliczem.

ŻYCIE W CHRYSTUSIE

Kościół pielgrzymujący na ziemi łączy się dziś w sposób szczególny z Kościołem cierpiącym, który oczekuje naszej wielkodusznej pomocy. To dzięki naszym modlitwom, dziełom miłosierdzia, ofiarom i postom dzieci Kościoła przygotowujące się w czyśćcu do uczestnictwa w chwale świętych mogą szybciej dostąpić pełni Bożego Miłosierdzia i wejść do szczęścia wiecznego — do świętego miasta, niebieskiego Jeruzalem.

Wiemy z Objawienia, że po śmierci istnieje osobowa odpowiedzialność za czyny dokonane przez każdego człowieka. Bóg odda sprawiedliwość zarówno prześladowanym za wiarę męczennikom, jak też prześladowcom i apostatom za ich odejście od Niego. Oczekując na ostateczny triumf sprawiedliwych, trzeba umieć już tu na ziemi korzystać w miłości z praw dających perspektywę życia wiecznego.

Prawo do życia wiecznego daje nam wiara w Jezusa Chrystusa. Bóg Ojciec oddał w ręce swego Jednorodzonego Syna wszystko — także życie ludzkie. Wskrzeszenie Łazarza umacnia w naszych sercach tę wiarę i daje gwarancję mocy Jezusa, dzięki której przy końcu świata wzbudzi On także nasze ciała do nowego życia i staniemy się „nowym stworzeniem”. Uczestnicząc już teraz we wspólnocie z Chrystusem, możemy mieć uzasadnioną nadzieję, że razem z Nim zmartwychwstaniemy, gdy to życie i ta ziemia przeminą, a nastanie nowa ziemia i nowe niebo.


 

DRUGA NIEDZIELA MIESIĄCA

NIEDZIELA CHRZTU

Aspersja (od łac. słowa aspergo - skrapiam) jest wspomnieniem najbardziej radosnego wydarzenia człowieka, jego wejścia w społeczność Kościoła, stania się krewniakiem samego Boga, dniem uzyskania nowego statusu – usynowienia dającego przywilej nazywania Boga Ojcem – Abba, mówienia do Boga o wszystkim. Ten dar starożytni chrześcijanie nazywali parresia – przywilej wolnego słowa wobec Boga, a w konsekwencji względem człowieka.

Aspersja do Soboru Watykańskiego II mogła być dokonywana tylko przed sumą, czyli najważniejszą Eucharystią całej wspólnoty. Odnawiając liturgię nie można było inaczej postąpić, jak tylko zrezygnować z ograniczeń i sugerować dokonywanie pokropienia wodą pobłogosławioną przed każdą Msza świętą niedzielną, na której gromadzi się spora grupa chrześcijan. Chrzest stanowi przecież podstawę całego życia chrześcijanina i jest niezbywalną rzeczywistością w relacjach z Bogiem.

Obrzęd aspersji jest wspólnotowym doświadczeniem szczęścia chrztu. Poza tym aspersja wiąże się organicznie ze Mszą świętą. Przypomnienie chrztu oznacza bowiem włączenie w Chrystusowe kapłaństwo, w lud kapłański. Jest w konsekwencji uświadomieniem sobie przywileju składania ofiary razem z Chrystusem. Budzi w obecnych świadomość uczestniczenia w kapłaństwie Chrystusa. Kongregacja do spraw Kultu i Sakramentów w 1969 roku wyraziła życzenie, by motyw przypomnienia chrztu uwyraźniał się w niedzielnej liturgii.

Refleksja!

 

Co by było, gdybym nie miał chrztu ???

O Boże! Ratuj mnie od wiecznego potępienia !!!


A Ty Boże mnie uratowałeś .

Łaską Chrztu, obdarowałeś

tak zwyczajnie, w rodzinie - Kościele.

 

To ja przez Ciebie Boże stworzony człowiek,

mam komfort codziennego zamykania powiek;

by Cię mogło Twe dziecię swym życiem i snem wielbić,

by móc i w dnia pracy i w odpocznieniu - do Nieba się wzbić!

 

Na Krzyżu z grzechu, śmierci i szatana mnie Odkupiłeś;

a przez Chrzest Święty, zmazę grzechu pierworodnego obmyłeś.

Boże Ty z Miłości do mnie, Niebo pozostawiasz

i moją duszę nieśmiertelną na Świątynię przemieniasz.

Ty Jeden Bóg, w Trzech Osobach, we mnie mieszkasz!
Dajesz mi trzy cnoty - wiarę, nadzieję i miłość!
Wkładasz w dłonie mej woli władzę Królewską

Prorocką Kapłańską.

 

Będąc Twoim Dzieckiem Boże Ojcze,

czynisz mnie Twoim Dziedzicem!

Mój Dom jest w Niebie

- a Ty na mnie czekasz.

 

A ja..?

Co czynię z moim chrztem???

Boże w Trójcy Święty Jedyny!

W Twoje Imię Boże Ojcze, Boże Synu, Boże Duchu Święty

-otrzymałem Nowe Życie Wieczne.

Ile razy słyszę moje Imię,

tyle razy jak dzwon przypominasz mój chrzest;

tyle razy serce powinna ściskać wdzięczność;

tyle razy wola moja powinna wzmagać gotowość -

Odpowiedzi na Twój DAR, Boże Ojcze

moim chrześcijańskim życiem.

Amen.

 

Módlmy się o świadomość Daru Chrztu Świętego w obdarowanych Chrześcijanach, aby wielkość

Daru nieustannie mobilizowała do walki o świętość życia. Ciebie prosimy ...

 

MSZA ŚWIĘTA

 

 

Msza Święta - podstawowy obrzęd liturgiczny. Podczas Mszy św. uobecniana jest w sposób sakramentalny ofiara krzyżowa Jezusa Chrystusa. Msza święta jest przede wszystkim bezkrwawą ofiarą Kościoła składaną Bogu, przez którą udzielane są wiernym zasługi ofiary krzyżowej.

 

Pochodzenie słowa

Słowo msza pochodzi ze zwrotu kończącego obrzęd ite, missa est, czyli skończone, rozsyłam Was. Podobnie w języku angielskim Mass i niemieckim die Messe.



Ustanowienie Mszy Świętej

Według Tradycji Eucharystia została ustanowiona przez Jezusa Chrystusa podczas Ostatniej Wieczerzy spożytej z Apostołami w Wielki Czwartek. W trakcie wieczerzy Chrystus łamał i rozdawał chleb ze słowami "Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje" (Mt 26,26). Po wieczerzy podał Apostołom kielich wypełniony winem ze słowami "Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów" (Mt 26,27-28). Równoległe opisy ustanowienia Eucharystii znajdują się w pozostałych Ewangeliach synoptycznych (Mk 14,22-24; Łk 22,19-20) oraz w 1 Kor 11, 24-26.

Chrystus ustanawiając mszę powołał się wprost na przykład najwyższego kapłana Melchizedeka, który wg Księgi Rodzaju był królem Salem i przywitał Abrama chlebem i winem. Ponieważ z psalmu 110 wynika, że Mesjasz będzie kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka, ustanowienie Eucharystii jest wypełnieniem przepowiedni mesjańskiej.
W języku Biblii ciało i krew oznacza człowieka (jak w Mt 16, 17; 1 Kor 15, 50; Ekl 18, 30). Rozdzielenie ciała i krwi oznacza symbolicznie śmierć. Dlatego też chleb i wino są osobno konsekrowane i zmieniają się sakramentalnie w ciało i krew Chrystusa, który mówił o sobie, że Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem (Jn 6, 55).

Części Mszy Świętej

 

Obrzędy wstępne

Obejmują przygotowanie do sprawowania Liturgii Słowa i Eucharystii. W dni powszednie, w czasie Wielkiego Postu oraz podczas mszy żałobnych opuszcza się śpiew Gloria. Części obrzędów wstępnych:


Śpiew na wejście
Pozdrowienie ołtarza
Znak krzyża
Pozdrowienie ludu
Akt pokuty
Kyrie (Panie zmiłuj się nad nami)
w niedziele (poza Wielkim Postem i Adwentem) oraz w święta Gloria (Chwała na wysokości Bogu)
Kolekta

Liturgia słowa

Tradycyjnie zwana Mszą Katechumenów, jako że w starożytności w obrzędach chrześcijańskich aż do kazania mogli uczestniczyć wszyscy zainteresowani. Głównymi elementami liturgii słowa są czytania Pisma Świętego (według OWMR będące najważniejszym elementem liturgii) oraz Credo. Czytania mogą być zakończone Homilią (tzw. kazaniem lub listem pasterskim). Liturgię słowa kończy modlitwa powszechna. W tygodniu lekcje czytane są ze Starego Testamentu, a ewangelia z Nowego, śpiewany jest psalm responsoryjny, w niedziele jedno czytanie jest ze Starego, a drugie z Nowego Testamentu, psalm responsoryjny i ewangelia. Części Liturgii słowa:


Pierwsze czytanie
Psalm responsoryjny
Drugie czytanie
ew. sekwencja
Aklamacja i Werset przed Ewangelią
Czytanie Ewangelii
Homilia
Credo
Modlitwa powszechna



Liturgia eucharystyczna

Dawniej zwana Mszą wiernych - po kazaniu ostiariusz wypraszał wszystkich nieochrzczonych z kościoła. Przez wielu uznawana za najważniejszą część mszy świętej. Obejmuje głównie przygotowanie darów ofiarnych, Modlitwę eucharystyczną i Obrzędy Komunii. Części Liturgii Eucharystycznej:


Przygotowanie darów ofiarnych
Okadzenie darów (stosowane zwykle w czasie uroczystości)
Lavabo (obmycie rąk)
Modlitwa nad darami
Modlitwa eucharystyczna
Dialog przed prefacją
Prefacja
Sanctus (Święty, święty)
Wspomnienie tajemnicy dnia (w niedziele i niektóre święta i uroczystości )
Epikleza
Konsekracja
Aklamacja po przeistoczeniu
Anamneza
Modlitwa ofiarnicza
Epikleza komunijna
Modlitwy wstawiennicze za Kościół, za żyjących i zmarłych
Doksologia końcowa
Obrzędy komunijne
Wezwania do Modlitwy Pańskiej
Ojcze Nasz
Embolizm
Znak pokoju
śpiew Agnus Dei (Baranku Boży), podczas którego odbywa się łamanie chleba i obrzęd zmieszania postaci eucharystycznych
Komunia święta
Dziękczynienie po Komunii
Modlitwa po Komunii



Obrzędy zakończenia

Publiczną celebrę kończy oficjalnie według ogólnego zwyczaju błogosławieństwo i rozesłanie wiernych. Przed rozesłaniem podawane są ogłoszenia o następnych obchodach liturgicznych i inne informacje związane z życiem parafii. Jeśli bezpośrednio potem ma miejsce inny obrzęd liturgiczny (pogrzeb, wystawienie, procesja), to błogosławieństwo i rozesłanie następują dopiero na końcu ostatniego obrzędu.

 

 

Cechy dobrej modlitwy.

o. Robert Wawrzeniecki OMI

W Ogrodzie Oliwnym, kiedy uczniowie posnęli, zamiast czuwać z Jezusem, czyni On im wyrzut, że nie potrafili czuwać z Nim jednej godziny (por. Mt 26,38; Mk 14,37). Dalej, zwracając się do Piotra, Jakuba i Jana, mówi: Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe (Mk 14, 38; por. Łk 22,46).

Można śmiało nazwać te słowa programem Jezusa dla uczniów, którzy byli z Nim w Ogrodzie Oliwnym. Jednak patrząc szerzej, okazuje się, że dotyczą one także i każdego z nas, dziś żyjących uczniów Jezusa.

Czym ma się cechować moja modlitwa? To pierwsze pytanie, jakie zadaję sobie, gdy zastanawiam się nad kwestią modlitwy w moim życiu. Okazuje się, że Biblia w wielu miejscach mówi na ten temat. Wystarczy tylko pochylić się nad tekstem Pisma Świętego, aby dowiedzieć się o tym. Dzięki jego lekturze mogę zobaczyć, jakimi cechami powinna się charakteryzować moja modlitwa.

Pierwszym moim nauczycielem jest sam Jezus Chrystus, którego widzę na kartach Ewangelii nie tylko nauczającego na temat modlitwy, ale przede wszystkim dającego wspaniały przykład modlitwy w różnych sytuacjach, spędzającego nieraz całą noc na modlitwie (por. Łk 6,12). Jego postawa na modlitwie musiała być przekonująca, skoro uczniowie odważyli się prosić Jezusa, aby nauczył ich się modlić (por. Łk 11,1). Co zatem Jezus mówi o modlitwie? Czym powinna się charakteryzować dobra modlitwa? Wypowiedzi Jezusa nie zamykają całego biblijnego nauczania o modlitwie. Mogę zobaczyć, że w innych miejscach znajdują się pewne dopowiedzenia, także ważne dla jakości mojej modlitwy. Mówią one o jeszcze innych aspektach modlitwy, do których często nie przywiązuję wielkiej wagi. Jakie to aspekty?

 Ufność

W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: Obroń mnie przed moim przeciwnikiem. Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie […]. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? (Łk 18,37).

Wiele mam spraw, które przedstawiam Bogu. Jedne uważam za ważne, inne za ważniejsze, ale są i takie, które są dla mnie bardzo istotne. Czy jednak jestem tak zdeterminowany jak wdowa w powyższej przypowieści? Czy potrafię tak samo ufnie prosić Jezusa, aby moja modlitwa została wysłuchana?

Wiara

A oto jakaś kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, zaczęła wołać: Zlituj się nade mną, Panie, synu Dawida! Moja córka jest bardzo nękana przez złego ducha […]. Lecz On odpowiedział: Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela. A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: Panie, dopomóż mi! On jednak odparł: Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom, a rzucić psom. A ona odrzekła: Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów. Wtedy Jezus jej odpowiedział: O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz! Od tej chwili jej córka była zdrowa (Mt 15,22–28).

Z ufnością nierozerwalnie złączona jest wiara. Modlitwa bez wiary nie ma sensu, bo jak wierzyć w spełnienie się tego, o co proszę, skoro nie wierzę, że to jest możliwe. Czy moja modlitwa opiera się na dobrym fundamencie wiary? Jaka jest moja wiara? Jakie owoce wydaje w trakcie mojej modlitwy?

Ofiara

I odszedłszy nieco dalej, upadł na ziemię i modlił się, żeby – jeśli to możliwe – ominęła Go ta godzina. I mówił: „Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie! Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty [niech się stanie]!” (Mk 14,35–36).

Modlitwa domaga się złożenia ofiary z mojego ja, moich planów. Owocem prawdziwej modlitwy jest podporządkowanie się woli Bożej, która nie zawsze musi być dla mnie przyjemna, bez względu na konsekwencje. Czy potrafię szukać na modlitwie woli Boga, a nie swojej? Czy proszę o poznanie Jego woli? Czy może tylko ciągle przychodzę, aby On pobłogosławił moje plany? Jak realizuję na modlitwie słowa bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi (por. Mt 6,10)?

Miłość

Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom. Lecz powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają (Łk 6,26–28).

Elementem dobrze przeżywanej modlitwy jest miłość, którą obdarzam wszystkich ludzi. Nie tylko tych, których cenię, lubię, ale także tych, których akceptowanie przychodzi mi z wielką trudnością. Czy potrafię modlić się za wszystkich, których spotykam na drogach codziennego życia? Czy polecam w moich modlitwach również tych którzy mnie prześladują, czynią mi zło, czy staram się w ten sposób zło dobrem zwyciężać (Rz 12,21)?

Przebaczenie

Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: „Raka”, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: „Bezbożniku”, podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! (Mt 5,21–24).

Kolejną sprawą, na którą zwraca uwagę Jezus, jest przebaczenie. Jest ono warunkiem, który sam sobie stawiam, gdy odmawiam modlitwę „Ojcze nasz”. Zobowiązuję się w modlitwie: i dopuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom (por. Mt 6,12; Łk 11,4), aby Bóg okazał mi swoje przebaczenie, o ile ja to przebaczenie okazuję innym. Brak przebaczenia jest zatem poważną przeszkodą na drodze modlitwy. Czy pamiętam o przebaczeniu bliźnim? Czy przebaczam tym, z którymi żyję pod jednym dachem i w tym duchu przeżywam moją modlitwę? Czy przebaczyłem osobie, która mnie skrzywdziła i pozostawiła ranę w moim sercu?

 Otwartość

Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, [wie], że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą. Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według [Jego] zamiaru (Rz 8,26–28).

Nie mogę zapominać o łasce Boga, która działa we mnie w czasie modlitwy. Nawet jeśli sobie tego za każdym razem nie uświadamiam, to za moją modlitwą stoi Duch Święty. Zdanie się nie na swoje wysiłki, ale na pomoc, którą daje mi Bóg, jest sednem mojego „sukcesu” na modlitwie. Pozwolić Bogu działać w czasie modlitwy, to klucz do dobrej modlitwy. Czy pozwalam Bogu mówić do mnie w czasie modlitwy? Czy pozwalam Mu działać w tym czasie, który przeznaczam na rozmowę z Nim? Czy moja modlitwa nie staje się monologiem, w którym moje słowa odgrywają decydującą rolę? Mówię i słucham, czy raczej chcę, aby Bóg mnie słuchał?

Wierność

Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostawała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą (Łk 2,36–37).

Wierność to jedna z najtrudniejszych cech. Być wiernym do końca, mimo codziennej szarości, mimo zmęczenia, mimo poczucia bycia niewysłuchanym. To tajemnica, która prowadzi do wydania owoców. Czy jestem wierny w mojej modlitwie? Czy nie zniechęcam się pierwszymi trudnościami? Czy nie mam za złe Bogu, że moje modlitwy nie zostały wsłuchane?

 Bezinteresowność

Pożądacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć. Prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie, gdyż się nie modlicie. Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz (Jk 4,2–3).

Moja modlitwa nie może tylko być załatwianiem własnych „interesów” z Bogiem. Jeśli by tak było, to jestem samolubnym, egoistycznym, zapatrzonym w siebie narcyzem. Tracę wiele, gdy świat kręci się tylko wokół mnie i moich problemów. Tymczasem cechą modlitwy jest bezinteresowność. Ona otwiera moje oczy na potrzeby innych, angażuje mnie w to wszystko, co dzieje się w ich życiu. O co najczęściej się modlę? Na pierwszym miejscu są moje sprawy, problemy codziennego życia? Ile i jak modlę się za innych? Jak wygląda – używając słów Jana Pawła II – geografia mojej modlitwy? Czy nie potrzebuję przewrotu w mojej modlitwie: od swoich spraw do spraw innych ludzi?

Uzdrowienie

A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone. Wyznawajcie zatem sobie nawzajem grzechy, módlcie się jeden za drugiego, byście odzyskali zdrowie. Wielką moc posiada wytrwała modlitwa sprawiedliwego (Jk 5,15–16).

Modlitwa niesie uzdrowienie, którego nikt, oprócz Boga, dać nie może. Niesie przede wszystkim uzdrowienie duchowe, ale także cielesne. Sytuacje przedstawione Bogu na modlitwie, nawet te najbardziej bolesne, nabierają innego znaczenia, a ogarnięte łaską Boga zostają oczyszczone z „toksycznych” wspomnień, urazów, lęków. Czy staram się powierzać Bogu te wszystkie sprawy, które blokują moją relację z Nim i z innymi ludźmi? Czy, przedstawiając te kwestie, oczekuję Jego uzdrawiającej mocy? Czy pozwalam Mu uzdrawiać swoje wnętrze w czasie modlitwy?

Spotkanie

Dziękuję Bogu, któremu służę jak moi przodkowie z czystym sumieniem, gdy zachowuję nieprzerwaną pamięć o tobie w moich modlitwach. W nocy i we dnie pragnę cię zobaczyć – pomny na twoje łzy – by napełniła mnie radość na wspomnienie bezobłudnej wiary, jaka jest w tobie; ona to zamieszkała pierwej w twojej babce Lois i w twej matce Eunice, a pewien jestem, że [mieszka] i w tobie. Z tej właśnie przyczyny przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w tobie przez włożenie moich rąk (2 Tym 1,3–6).

Czasem jestem oddalony wiele kilometrów od bliskich mi osób. Mam co prawda możliwość kontaktowania się z nimi za pomocą zdobyczy techniki: telefonu bądź poczty elektronicznej. Jednak czuję, że to nie wystarcza, nawet jeśli widzę ich w okienku kamery internetowej czy słyszę ich głos. Wiem dobrze, że dopełnieniem tych „technicznych” kontaktów jest powierzanie ich na modlitwie, zwłaszcza przed Jezusem w Najświętszym Sakramencie. Wtedy nie mają znaczenia odległości, bo jestem z nimi przed Jednym i tym samym Panem. Czy wykorzystuję tę okazję spotkania się z bliskimi mi ludźmi, którzy może są daleko? Czy wykorzystuję modlitwę na kontakt z tymi, którzy potrzebują mojej modlitwy, gdyż przeżywają trudności, kryzysy lub oczyszczają się, by osiągnąć pełnię szczęścia? Czy korzystam z tego Bożego „telefonu”, aby pamiętać o tych, którym obiecałem moją modlitwę?

 

Biblia zawiera całe bogactwo podpowiedzi na temat mojej modlitwy. Nie sposób ich „strawić” za jednym razem. Warto, abym kiedyś powrócił także do innych tekstów biblijnych o modlitwie, szczególnie tych ze Starego Testamentu. Niektóre z nich, jak chociażby Psalmy, są już same w sobie modlitwą.

Na kartach Biblii spotykam tak wiele ciekawych postaci, ludzi wiary i prawdziwego kontaktu z Bogiem. Warto, abym zapatrzył się w ludzi modlitwy, o których mówi Pismo Święte. Te postacie mogą mnie wiele nauczyć i podsunąć mi dalszy ciąg tego dnia skupienia.

 

Ojciec Pio

Z Wikipedii

 

Ojciec Pio z Pietrelciny

 

Francesco Forgione, znany jako Ojciec Pio, oficjalnie św. Pio z Pietrelciny (ur. 25 maja 1887 w Pietrelcinie, zm. 23 września 1968 w San Giovanni Rotondo) – włoski duchowny katolicki, kapucyn. Opisywano jego stygmaty i przypisywano mu zdolność uzdrawiania chorych. Głosił nauki religijne, jest uznawany przez Kościół katolicki za świętego.

Życiorys

Urodził się w Pietrelcinie, niedaleko Neapolu dnia 25 maja 1887 roku jako Francesco Forgione. W 1903 w wieku lat 16 wstąpił do zakonu kapucynów i przyjął imię Pio – co znaczy pobożny. 1910 został wyświęcony na kapłana kościoła rzymskokatolickiego.

Według relacji świadków 20 września 1918 pojawiły się stygmaty na jego dłoniach, stopach i na boku. Na polecenie przełożonych i papieża był wielokrotnie poddawany badaniom lekarskim, które nie potwierdzały ingerencji osób trzecich czy prób samookaleczenia. Stygmaty na jego ciele utrzymywały się przez 50 lat, do chwili śmierci.

W latach 19231933 decyzją Kongregacji Świętego Oficjum był pozbawiony uprawnienia do publicznego odprawiania mszy świętej.

Popularność zyskał wśród pielgrzymów, którzy przybywali do San Giovanni Rotondo celem uzyskania sakramentu spowiedzi za jego pośrednictwem.

Dzień przed 50 rocznicą uzyskania stygmatów jego zdrowie uległo gwałtownemu załamaniu. Osłabł podczas prowadzenia mszy świętej. Zmarł o godz. 2.30, 23 września 1968 w wieku lat 81. Według relacji świadków przed zgonem miał powtarzać dwa słowa: Jezus, Maryja. A jego ostatnie zdanie miało brzmieć: Widziałem na tej ziemi dwie matki, co świadkom przywodziło na myśl jego biologiczną matkę i Matkę Boską którą miał widzieć w objawieniach.

Ciało Ojca Pio zostało pogrzebane 26 września 1968 w krypcie kościoła Matki Bożej Łaskawej w San Giovanni Rotondo.

2 maja 1999 został beatyfikowany a 16 czerwca 2002 kanonizowany przez papieża Jana Pawła II.

W nocy z 2 na 3 marca 2008, jego zwłoki zostały ekshumowane (ciało- według biskupów- dobrze zachowane) po 40 latach od śmierci. Poddano je konserwacji, a 24 kwietnia 2008 zostały wystawione na widok publiczny. Twarz zmarłego została pokryta woskową maską, zamówioną w firmie, która tworzy rzeźby dla słynnego Muzeum Figur Woskowych Madame Tussaud.

Relacje świadków

Opinie w sprawie stygmatów

  • Kościół zawsze był powściągliwy i ostrożny w ocenie sytuacji, które dotyczyły zjawisk towarzyszących doświadczeniom mistycznym. Tak też było i jest względem stygmatyzacji. Zdaniem Karla Rahnera, stygmaty bywają wyrazem i fizycznym rezultatem miłości Chrystusa i Krzyża. "Wówczas – zdaniem teologa – można odnosić się do nich z religijnym szacunkiem, o ile nie są przedmiotem sensacyjnej reklamy". Jednak w przypadku ojca Pio, trudno było nie zauważyć wielkiego zainteresowania mediów tym nadzwyczajnym zjawiskiem.
  • Niezależne relacje ekspertów są zgodne co do tego, że krwawienie nigdy nie ustało, a rany nigdy się nie goiły. Nigdy też nie doszło do zakażenia czy infekcji. Warto podkreślić, że dolegliwość ta ustąpiła bez śladu w dniu śmierci zakonnika w 1968 r. "Nie mniej bolesne, a po ludzku jeszcze bardziej dotkliwe były próby, które musiał znosić na skutek, można tak powiedzieć, tych właśnie swoich poszczególnych darów" – powiedział o stygmatach Jan Paweł II podczas homilii, w dniu beatyfikacji ojca Pio.

W 2007 roku historyk Sergio Luzzatto wydobył z watykańskich archiwów dokument rzekomo dowodzący, że Pio był oszustem i sam powodował u siebie stygmaty za pomocą kapsułek z kwasem. Dokument ten jest zapisem rozmowy z aptekarką Marią De Vito. Wyznała ona watykańskim urzędnikom, że w 1919 roku zakonnik Francesco Forgione kupił u niej cztery gramy kwasu karbolowego i poprosił, by w całkowitej tajemnicy przed innymi braćmi dostarczyła fiolkę do San Giovanni Rotondo.

Zapisem tym Watykan posługiwał się wówczas w dochodzeniu, mającym obalić boski charakter ran. Sprawę jednak umorzono. Zmarły w 1968 r. Pio, został kanonizowany przez papieża Jana Pawła II. Jan Paweł II chciał na zawsze zakończyć debatę nad prawdziwym źródłem ran świętego. Jest jednakże nieporozumieniem twierdzenie, iż papież zakończył spór na podstawie dogmatu o swej nieomylności w sprawach wiary, gdyż wedle prawa kościelnego ogłaszając kanonizację papież nigdy nie korzysta z przywileju nieomylnego wypowiadania się w sprawach wiary.

Nadzwyczajne umiejętności przypisywane Ojcu Pio

  • Wierzący przypisują mu dar czytania w duszach i uchodził za wielkiego ich znawcę. Do klasztoru w San Giovanni Rotondo przyjeżdżały tłumy, wśród nich pisarze, lekarze, artyści. Bywali tu nawet masoni i komuniści. Miał czas dla wszystkich. Wszystkie relacje ze spotkań z nim mówiły to samo: "Czytał mi w myślach". Każdego dnia po porannej mszy świętej siadał do konfesjonału. Bywały dni, że nie wychodził z niego przez dziewiętnaście godzin. Mimo że był surowy, ciągnęły do niego tłumy. "Nie dam cukierka temu, kto potrzebuje środków przeczyszczających" – mawiał podobno ojciec Pio. Wyliczono, iż w ciągu całego życia wyspowiadał przeszło dwa miliony osób.
  • Podczas drugiej wojny światowej, we Włoszech, racjonowano chleb. W klasztorze Ojca Pio bywało dużo gości oraz biednych którzy żebrali o jedzenie. Jednego dnia zakonnicy poszli do refektarza i zauważyli że w koszyku był tylko 1 kilogram chleba. Bracia pomodlili się i siedli żeby się posilić. Ojciec Pio wszedł do kościoła, a wychodząc po chwili, niósł kilka bochenków chleba w rękach. Przełożony zapytał Ojca Pio: Skąd wziąłeś te bochenki? Ojciec Pio odpowiedział: Pielgrzym przy drzwiach mi je dał. Wszyscy milczeli, ale każdy wiedział że tylko Ojciec Pio mógł spotkać takiego pielgrzyma.

Nawrócenia przypisywane pośrednictwu Ojca Pio

  • Włoska prasa rozpisywała się o pewnym wydarzeniu. Cesare Festa, pełniący jedną z najważniejszych funkcji w masonerii, przyjechał tu także. "Jestem zaskoczony, że pan tu przyszedł, przecież pan jest masonem" – powiedział ojciec Pio. A kiedy Festa poprosił go o spowiedź, odmówił, twierdząc, że jest jeszcze za wcześnie. Po rozmowie z ojcem Pio, Festa odwiedził sanktuarium maryjne w Lourdes. Był to pierwszy przypadek, by mason odbył pielgrzymkę do tego miejsca. W rezultacie wyznał wiarę katolicką, po czym przedstawiciele loży masońskiej wykluczyli go ze swoich szeregów.
  • Podobnie rozpoznał ojciec Pio sytuację duchową Giovanniego Bardazzi, szefa jednej z komórek partii komunistycznej we Włoszech. Uważał on Kościół za swojego wroga i mimo sprzeciwów praktykującej żony, zwalczał go przy najmniejszej okazji. "Chcę cię widzieć w San Giovanni Rotondo" – powiedział do niego w czasie snu zakonnik z brodą, ubrany w brązowy habit. Sen ten powtarzał się tak długo, aż Bardazzi postanowił przełamać się i pojechać do San Giovanni. Gdy już się tam znalazł, przedzierając się przez tłum usłyszał: "Przyszła czarna owca". Był to głos ojca Pio.
  • W rok po święceniach kapłańskich, przebywający na studiach w Rzymie, ks. Karol Wojtyła odwiedził San Giovanni Rotondo i spotkał się ze stygmatykiem. "Ten stary kościół pozostaje dla mnie miejscem spotkania ze Sługą Bożym. Mam nadal przed oczami jego sylwetkę, jego obecność, jego słowa, jego Mszę św. odprawianą przed bocznym ołtarzem, następnie ten konfesjonał, gdzie sprawował Sakrament Pojednania" – powiedział po latach Jan Paweł II.

Uzdrowienia przypisywane pośrednictwu Ojca Pio

  • Pierwszy zanotowany cud Ojca Pio wydarzył się w roku 1908. Mieszkał w tym czasie w klasztorze Montefusco. Jednego dnia Ojciec Pio zebrał w pobliskim lesie kasztany do torby i wysłał w prezencie do Pietrelcina do jego cioci Darii. Kobieta otrzymała kasztany, zjadła je, a torbę zatrzymała na pamiątkę. Kilka dni później szukała czegoś w szufladzie gdzie jej mąż zwykle trzymał proch do pistoletu. Był wieczór więc oświetlała sobie pokój świeczką. Nagle szuflada zapaliła się od świeczki, a od niej ciocia Daria. Szybko złapała torbę którą przesłał jej Ojciec Pio i przyłożyła do twarzy. Momentalnie, ból zniknął, a żadnych ran, blizn i poparzeń nie pozostało na jej twarzy.
  • Kolejną datę, która połączyła te dwie wielkie postaci Kościoła, przyniósł rok 1962. Już jako biskup krakowski, Karol Wojtyła napisał do ojca Pio dwa listy w sprawie dr Wandy Półtawskiej. W pierwszym z nich prosił o modlitwę w intencji ciężko chorej lekarki:

"Wielebny Ojcze, Proszę cię o modlitwę za pewną matkę czterech dziewczynek, mieszkającą w Krakowie, w Polsce (w czasie wojny pięć lat spędziła w obozie koncentracyjnym w Niemczech); jej zdrowie i również jej życie jest teraz zagrożone z powodu choroby nowotworowej. Módl się, by Bóg, za wstawiennictwem Najświętszej Panny, okazał jej samej i jej rodzinie swoje miłosierdzie. Zobowiązany w Chrystusie Karol Wojtyła".

  • W drugim liście dziękował za wstawiennictwo u Boga i pisał o cudownym wyzdrowieniu z ciężkiej choroby:

"Wielebny Ojcze, Kobieta mieszkająca w Krakowie, w Polsce, matka czterech dziewczynek, dnia 21 listopada, przed operacją chirurgiczną, nagle wyzdrowiała. Składajmy dzięki Bogu. Również Tobie, czcigodny Ojcze, składam moje serdeczne podziękowania w imieniu tej kobiety, jej męża i całej rodziny. W Chrystusie, Karol Wojtyła, wikariusz kapitulny krakowski" Po raz kolejny Karol Wojtyła przybywa do klasztoru w San Giovanni Rotondo już jako papież. Jest rok 1984, minęło szesnaście lat od śmierci zakonnika. Jan Paweł II odprawił wówczas Mszę św. i modlił się przy jego grobie. Odwiedził też szpital Dom Ulgi w Cierpieniu, największe dzieło ojca Pio. Już przed wybuchem II wojny światowej ojciec Pio nosił się z zamiarem zbudowania szpitala w San Giovanni, jednak Dom Ulgi w Cierpieniu miał być czymś więcej niż zwykły szpital. "Zwyczajne cuda Boga dzieją się za pośrednictwem naszej miłości" – mówił podczas beatyfikacji papież, który po raz kolejny odwiedził to miejsce w 1987 r.

  • Raz w klasztorze Ojca Pio, zakonnik zapomniał konsekrować wystarczająco Hostii na Komunię Świętą. Z tego też powodu była ich mała ilość do rozdania. Ale gdy po spowiedzi Ojciec Pio udzielał Komunii, dużo więcej Hostii pozostało niż było konsekrowanych.
  • Ojciec Agostino pisał: Zakonnica z Florencji powiedziała mi, że po komunii świętej ukazał się jej Ojciec Pio pocieszając ją i błogosławiąc. Chciałem o to zapytać Ojca Pio.

Powiedziałem do niego: "Czy ty często robisz wycieczki również do Florencji? Zakonnica mówiła mi o tym." "Tak, Ojcze" odpowiedział mi pokornie. Ojciec Pio bywał we Florencji dzięki bilokacji.

 

  Uczucia

Dzisiaj jest

sobota,
23 września 2017

(266. dzień roku)

Zegar

Jestem z wami.

Święta

Sobota, XXIV Tydzień zwykły Rok A, I Wspomnienie św

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Wyszukiwanie

Sonda

Czy modlisz się modlitwą różańcową?

sporadycznie

wcale

codziennie


Licznik

Liczba wyświetleń:
2474108